Taśmy LED to jeden z tych gadżetów, które kupuje się trochę z ciekawości, a potem okazuje się, że trudno bez nich wrócić do zwykłego światła. TP-Link Tapo L930-5 jest właśnie takim produktem – kosztuje około 170 zł, daje nam 5 metrów taśmy i praktycznie od razu po rozpakowaniu jest gotowy do działania. Za te pieniądze dostajemy pełnoprawny element smart home, a nie tylko kolorowy pasek przyklejony do mebla.
Największą zaletą tego zestawu jest to, jak niewiele wymaga od użytkownika. Nie trzeba mieć w domu żadnego hubu, bramki ani doświadczenia w konfigurowaniu inteligentnych urządzeń. Wystarczy telefon, aplikacja Tapo i kilka minut. A potem zaczyna się najciekawsza część, czyli wymyślanie, gdzie tę taśmę właściwie przykleić – bo tutaj ogranicza nas naprawdę wyłącznie wyobraźnia.

Budowa i parametry techniczne
W zestawie znajdziemy 5 metrów elastycznej taśmy LED, zasilacz oraz sterownik z przyciskiem i portem zasilania. Taśma jest cienka, dobrze się układa i bez problemu radzi sobie z zakrętami, więc możemy ją poprowadzić wzdłuż listwy, pod blatem, za telewizorem czy po krawędzi mebla. Klej na spodzie trzyma solidnie, choć przy nierównych czy zakurzonych powierzchniach warto wcześniej przetrzeć miejsce montażu.
Ważna sprawa – taśmę można przycinać w wyznaczonych miejscach, a także łączyć ze sobą kolejne odcinki. Dzięki temu nie musimy się zastanawiać, czy 5 metrów to za dużo, czy za mało. Dopasowujemy długość do konkretnego mebla czy ściany i tyle. Producent deklaruje jasność na poziomie 1000 lumenów w bieli, co w praktyce oznacza, że taśma potrafi realnie oświetlić fragment pomieszczenia, a nie tylko delikatnie je podbarwić.
Kolory prezentują się bardzo dobrze – są nasycone, czyste, bez tego nieprzyjemnego przebarwienia, które zdarza się tańszym konstrukcjom. Do tego dochodzi sterowanie strefowe w 50 segmentach, więc na jednej taśmie możemy wyświetlić kilka kolorów jednocześnie i zrobić z tego gradient albo wzór. To właśnie ta funkcja sprawia, że L930-5 wygląda zauważalnie lepiej niż typowa taśma RGB za podobne pieniądze.

Oświetlenie na każdą okazję
Tutaj zaczyna się zabawa. Taśmę możemy przykleić pod kanapą, pod łóżkiem, na tyle regału, w szafie, w kuchni pod górnymi szafkami albo ułożyć z niej wzór bezpośrednio na ścianie. Efekt zawsze robi wrażenie, a koszt takiej metamorfozy pokoju jest naprawdę niewielki.
Ja akurat przykleiłem taśmę na tył telewizora i to rozwiązanie sprawdza się u mnie znakomicie. Wieczorami przy oglądaniu filmów czy seriali delikatna poświata za ekranem wygląda świetnie i realnie odciąża wzrok – nie siedzimy wtedy w całkowitej ciemności wpatrzeni w jasny ekran. Czasami używam tego oświetlenia zupełnie inaczej, po prostu jako lampki, kiedy nie chcę włączać głównego światła w pokoju.
Osobny rozdział to synchronizacja z muzyką. Taśma potrafi reagować na dźwięk i zmieniać kolory w rytm tego, co aktualnie leci z głośnika. Przy imprezie albo graniu na konsoli daje to naprawdę fajny efekt, choć uczciwie przyznam, że na co dzień korzystam z tego raczej rzadko – najczęściej wracam do jednego, spokojnego koloru. Szczególnie, że musimy mieć wtedy włączoną ciągle aplikacje Tapo i telefon musi leżeć obok głośnika, aby efekt był najlepszy.

Konfiguracja i inteligentna kontrola
Aplikacja Tapo to element, który wypada tu pochwalić szczególnie. Jest przejrzysta, intuicyjna i nie wymaga żadnej wiedzy technicznej. Parowanie sprowadza się do podłączenia taśmy do prądu, dodania urządzenia w aplikacji i wskazania sieci Wi-Fi. Całość zajmuje dosłownie chwilę i działa od pierwszego podejścia.
W aplikacji ustawimy kolor, jasność, temperaturę bieli, gotowe sceny oraz harmonogramy. Możemy więc zaplanować, żeby światło włączało się samo o zachodzie słońca albo gasło o określonej godzinie. Jest też tryb odejścia, przydatny, kiedy chcemy zasymulować obecność w domu. Wszystko jest ułożone logicznie i nie trzeba szukać funkcji po kilku zakładkach.
Taśma współpracuje z Asystentem Google, Amazon Alexa oraz Apple HomeKit, więc bez problemu wpasuje się w praktycznie każdy ekosystem. U mnie na co dzień sprawdza się sterowanie głosowe – mówię do telefonu „Ok Google, włącz światło” i wszystko dzieje się samo. To drobiazg, ale po kilku dniach korzystania sięganie po pilota czy telefon zaczyna wydawać się niepotrzebnym wysiłkiem. I właśnie na tym polega sens smart home – ma być wygodnie, a nie skomplikowanie.

Podsumowując
TP-Link Tapo L930-5 to jeden z tych produktów, które trudno skrytykować, biorąc pod uwagę ich cenę. Za około 170 zł dostajemy 5 metrów dobrze świecącej taśmy LED, sterowanie strefowe, synchronizację z muzyką, obsługę wszystkich najważniejszych asystentów głosowych i aplikację, z którą poradzi sobie absolutnie każdy.
To świetny sposób na wejście w świat inteligentnego domu bez dużych wydatków i bez zastanawiania się nad kompatybilnością kolejnych urządzeń. Jeśli szukacie taniego sposobu na odmianę wnętrza, klimatyczne podświetlenie za telewizorem albo po prostu chcecie sprawdzić, o co chodzi w tym całym smart home – to jest bardzo dobry punkt startowy. Zdecydowanie polecam.
Co sądzicie o tej taśmie?




