Opinia – TP-Link Tapo P300

TP-Link Tapo P300

TP-Link Tapo P300 to z pozoru zupełnie zwyczajne akcesorium, a w rzeczywistości to dokładnie taki sprzęt, o którym się nie wie, że jest tak bardzo potrzebny. Większość z nas na co dzień po prostu nie myśli o tym, że dobrze byłoby mieć w domu smart listwę. Zazwyczaj wychodzimy z bardzo prostego założenia – przecież mam już ukrytą za biurkiem jedną listwę z np. Ikea, to po co mi właściwie coś więcej. Dokładnie z takim samym, lekko sceptycznym nastawieniem podchodziłem do tematu zarządzania zasilaniem w moim domowym stanowisku. Jednak jak dostałem na testy od TP-Linka tą listwę, to po spędzeniu z nią dłuższego czasu z pełnym przekonaniem stwierdzam, że jednak mi była potrzebna i rozwiązała kilka irytujących, codziennych problemów.

TP-Link Tapo P300

Budowa i parametry techniczne

Zanim przejdę do zastosowań w praktyce, warto omówić to, jak fizycznie listwa została wykonana. Urządzenie ma wymiary 268x55x40 mm i zostało wyposażone w przewód o długości 1,5 m. W kwestii materiałów producent zdecydował się na plastik PC (V-0, UL94), który jest trudnopalny, co ma gigantyczne znaczenie przy podłączaniu wielu urządzeń. Na obudowie znajdziemy również fizyczny przycisk zasilania oraz diodę stanu. Sprzęt wymaga zasilania AC 220-240 V~50/60 Hz, a jego maksymalna obciążalność prądowa to 2300 W i 10 A. Całość posiada certyfikaty CE i RoHS. Zgodnie ze specyfikacją, listwa może bezpiecznie pracować w środowisku, gdzie dopuszczalna temperatura pracy wynosi od 0°C do 35°C, a dopuszczalna wilgotność powietrza to 10%-90% RH.

TP-Link Tapo P300

Wbudowane porty USB i ładowanie

Tym, co od razu rzuca się w oczy na froncie i co bardzo ułatwia życie, są gniazda pozwalające na zasilanie mniejszej elektroniki bez dodatkowych kostek. Znalazł się tu port USB-C oferujący szybkie ładowanie w standardzie PD 18 W. Oprócz niego obudowa posiada porty wspierające standard QC 3.0. Jest to niesamowicie wygodne, jednak w specyfikacji ukryta jest jedna niezwykle ważna kwestia: funkcje Smart (włączając w to m.in. kontrolę głosową, kontrolę zdalną, harmonogram automatyzacji i minutnik) mają zastosowanie tylko dla gniazd zasilających (AC). Wszystkie porty USB są zawsze włączone i nie można nimi zdalnie sterować. Co więcej, gdy dwa lub więcej portów jest w użyciu jednocześnie, ich całkowita maksymalna moc wyjściowa wynosi 5 V/3 A i jest dzielona między podłączonymi urządzeniami.

 

Konfiguracja i inteligentna kontrola

Sama łatwa konfiguracja i obsługa to niewątpliwie wielka zaleta tego modelu. Sprzęt komunikuje się z routerem, wykorzystując tryb sieci bezprzewodowej 2.4 GHz. Z kolei początkowe parowanie telefonu z listwą ułatwia obsługiwany protokół Bluetooth 4.2. Aby wygodnie zarządzać listwą, nasze wymagania systemowe to smartfon z systemem Android 5 lub nowszym, ewentualnie sprzęt z iOS 10 lub nowszym. Poza tym, że z poziomu aplikacji łatwo mogę odciąć zasilanie od np. drukarki 3D, urządzenie pozwala na życie Smart w oparciu o ustalony czas – możemy programować włączanie i wyłączanie gniazd o konkretnych godzinach, np. 22:30 czy 07:00. Dostępna jest pełna kontrola głosowa oraz zdalna, a posiadacze sprzętu od Apple docenią fakt, że listwę bez problemu można połączyć z systemem Apple HomeKit. W aplikacji Tapo możemy także bez problemu udostępnić dostęp reszcie domowników. Gdy natomiast wyjeżdżamy, docenimy tryb dbający o bezpieczeństwo domu, gdy nie ma Cię na miejscu, który potrafi symulować naszą obecność w mieszkaniu.

TP-Link Tapo P300

Podsumowując

TP-Link Tapo P300 udowadnia, że czasem najbardziej niepozorne urządzenia potrafią wnieść najwięcej wygody do naszej codzienności. Jak już wspominałem na początku, podchodziłem do tego sprzętu z dużą rezerwą, wychodząc z założenia, że moja stara, zwykła listwa z Ikea w zupełności mi wystarczy na co dzień. Jednak czas spędzony z modelem od TP-Linka całkowicie zmienił moje podejście do zarządzania zasilaniem w domowym kąciku.

Możliwość łatwego i zdalnego wyłączania urządzeń, które z reguły nie posiadają wygodnego fizycznego włącznika na froncie – tak jak np. drukarka 3D – to dla mnie ogromny plus. Zamiast sięgać za urządzenie lub irytować się, że sprzęt bez sensu pobiera prąd w trybie czuwania, po prostu klikam odpowiednią opcję w aplikacji na telefonie i kompletnie niczym się nie przejmuję. Dodając do tego wbudowane, szybkie porty ładujące, dzięki którym mam stałą kontrolę nad ładowaniem telefonu bez szukania wolnych zasilaczy, otrzymujemy niezwykle przemyślane rozwiązanie. Zyskujemy nie tylko mniejszą plątaninę kabli, ale też pełną kontrolę nad inteligentnym domem.

Biorąc pod uwagę bardzo solidne, trudnopalne wykonanie, banalnie prostą obsługę i stabilne połączenie z domową siecią, jest to bardzo fajny sprzęt i mogę go z czystym sumieniem polecić. Zdecydowanie ułatwia on organizację pracy i pozwala mądrzej zarządzać elektroniką, która do tej pory żyła własnym życiem.

Co sądzisz o tej listwie?