Opinia – Philips Baristina

Philips Baristina

Jakiś czas temu miałem okazję testować ekspres do kawy Philips Baristina. Nie jest to może absolutna nowość na rynku, ale dla mnie była to spora nowość i ciekawa odskocznia, ponieważ na co dzień korzystam z klasycznego ekspresu automatycznego. Zawsze byłem fanem minimalistycznego designu i sprytnych, domowych rozwiązań, dlatego ten model od razu wzbudził moje zainteresowanie.

Philips Baristina

Zacznijmy od samego ekspresu. To bardzo ciekawy, mały ekspres kolbowy, który idealnie wpisuje się w nowoczesne wnętrza. Jego największą zaletą są gabaryty – to sprzęt z kategorii „mały, ale wariat!”. Idealnie pasuje do każdego blatu kuchennego bez utraty miejsca, więc przestrzeń w kuchni przestaje być problemem.

Warto zaznaczyć, że urządzenie jest efektowne, eleganckie i ekologiczne. Sprzęt posiada etykietę energetyczną A+, jest wykonany w 50% z plastiku z recyklingu (z wyłączeniem elementów mających bezpośredni kontakt z wodą i kawą), a opakowanie jest w 100% wolne od plastiku.

 

Przesuń. Zaparz. Smakuj.

To, co naprawdę wyróżnia ten sprzęt, to obietnica kawy bez kłopotów i skomplikowanych procedur. Po prostu przesuwasz uchwyt, a Baristina automatycznie mieli, ubija i parzy kawę. Nie potrzebujesz absolutnie żadnych umiejętności baristy, by cieszyć się świeżo zmielonymi ziarnami, które zawsze dają najlepszy aromat i smak.

Samo czyszczenie jest równie intuicyjne. Wystarczy wyjąć kolbę, opłukać ją i gotowe. Zbitą pastylkę fusów wyrzucamy z kolby bezpośrednio do kompostu lub śmieci, co oznacza koniec z plastikowymi czy aluminiowymi kapsułkami i marnowaniem surowców. Co mnie w tym wszystkim miło zaskoczyło, ekspres nie jest jakoś super głośny. Owszem, spotkałem się już z cichszymi urządzeniami, szczególnie jeśli chodzi o sam proces mielenia ziaren, ale kultura pracy jest tutaj na naprawdę przyjemnym poziomie.

 

Prawdziwe espresso i… małe zgrzyty

Pompa o ciśnieniu 16 barów robi świetną robotę. Espresso wypada bardzo dobrze – uwalnia pełnię smaku z ziaren, a na wierzchu tworzy się bogata, aksamitna pianka.

Niestety, podczas moich testów zauważyłem też kilka rzeczy, nad którymi Philips powinien jeszcze popracować. Bardzo fajnie przemyślano automatyczne odskakiwanie kolby z modułu mielenia do zaparzania, jednak u mnie ten mechanizm trochę zawodził. Zauważyłem, że kawa przy tym „odskakiwaniu” po prostu rozsypuje się na boki. Zdarzało się nawet, że drobinki trafiały do czystej szklanki, co według mnie nie jest najlepsze i producent zdecydowanie powinien to poprawić, aby kawa nie leciała tak mocno w bok.

Kolejna kwestia to kawa lungo, która w moim przypadku wychodziła bardzo kwaśna. Próbowałem parzyć ją z tych samych, świeżych ziaren, z których w moim ekspresie automatycznym wszystko wychodzi bardzo dobre, włącznie z lungo. Z Baristiny efekt zupełnie mnie nie zadowalał. Być może to wina konkretnych ziaren, które nie lubią się z tą metodą parzenia – nie wiem, nie jestem wybitnym specjalistą od kawy, ale daję Wam po prostu moją szczerą opinię i własne odczucia.

Baristina w kadrze

Zarówno sam ekspres, jak i codzienny proces przygotowywania kawy okazały się świetnym materiałem na bloga. Minimalistyczna bryła ekspresu i brak zbędnych przycisków otwierają nowe możliwości aranżacyjne. Dla twórców do mediów społecznościowych to rewelacyjny dodatek do porannych kadrów – urządzenie po prostu upiększa kuchenne wnętrze, nie tworząc przy tym wizualnego bałaganu.

Podsumowanie

Philips Baristina to sprzęt, który naprawdę potrafi uprościć poranny rytuał. To urządzenie bardzo ładne i małe, perfekcyjne do mniejszych kuchni, w których liczy się każdy centymetr blatu. Chociaż widzę kilka rzeczy do poprawy – w szczególności kwestię sypiącej się na boki kawy z odskakującej kolby – to wciąż bardzo ciekawe urządzenie. Biorąc pod uwagę, że sprzęt jest wyceniony dość atrakcyjnie (ok. 1300 zł), to inwestycja, która dla wielu osób będzie idealnym kompromisem pomiędzy jakością kolby a wygodą automatu.

Co sądzicie o takim ekspresie?