Na testy trafiły do mnie ostatnio bardzo ciekawe słuchawki od marki MOVA – model TPEAK Clip Pro. Choć sama firma jest obecna na polskim rynku już od prawie dwóch lat, to dopiero od niedawna odważniej próbuje swoich sił w segmencie urządzeń audio. Być może dlatego o tym konkretnym sprzęcie prawie nikt nie słyszał, zwłaszcza że brakuje mu u nas szerokiej promocji marketingowej. Pamiętacie moje podejście do pierwszej styczności z audio od tej marki podczas testów głośników TPEAK S1 i S1 Mini? Wtedy moje odczucia były mieszane, ale tym razem jest o wiele ciekawiej. Słuchawki sprawdziły się u mnie znacznie lepiej i widać, że producent idealnie wyczuł aktualny trend na słuchawki-klipsy.
Słuchawki to krok w zupełnie nową stronę. Jeśli chcecie poznać suchą specyfikację, na pewno znajdziecie ją u producenta, ale dzisiaj skupimy się na tym, jak to rozwiązanie sprawdza się w rzeczywistości, jak wpływa na nie przewodnictwo kostne i czy nietypowe funkcje smart mają sens na co dzień.
- Wykonanie
- Moje wrażenia
1. Wykonanie
Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy tu do czynienia z bardzo przemyślaną i lekką konstrukcją typu „C-bridge”. Waga to zaledwie 5,7 g na każdą ze słuchawek, dzięki czemu nosi się je niezwykle komfortowo. Mostek łączący poszczególne moduły skrywa rdzeń wykonany z wysoce elastycznego stopu tytanu z pamięcią kształtu o grubości 0,5 mm. Według zapewnień producenta gwarantuje to brak odkształceń nawet po ponad 20 000 wygięć, więc o trwałość w codziennym biegu nie musimy się martwić. A podczas testów nie mogłem na nie narzekać. Jedynie boje się o błyszczące etui, które po dłuższym czasie może już nie wyglądać elegancko.
Słuchawki (zarówno lewa, jak i prawa) chowamy do kompaktowego etui ładującego. Warto dodać, że sprzęt posiada klasę odporności na wodę i pył IP54. Zapewnia to niezawodną ochronę przed potem i zmiennymi warunkami atmosferycznymi, więc bez obaw można w nich biegać, jeździć na rowerze czy ćwiczyć na siłowni.

2. Moje wrażenia

Jakie są moje wrażenia po dłuższych testach? Muszę Wam powiedzieć, że MOVA TPEAK Clip Pro pozytywnie mnie zaskoczyły. Trzeba przyznać, że jest tutaj naprawdę dobrze i od razu czuć różnicę w jakości dźwięku. Mamy tu otwarty dźwięk i intuicyjne sterowanie, ale to, co robi największą różnicę, to system 6 mikrofonów, w tym z czujnikami przewodnictwa kostnego. Szczerze mówiąc, nie widziałem jeszcze tego rozwiązania u innych producentów w tej klasie „klipsów”. Przetworniki to 12-milimetrowe jednostki z potrójnym magnesem współpracujące z dekodowaniem LDAC. W rezultacie tony są wyraźne, a sprzęt świetnie zbiera głos podczas rozmów, minimalizując zakłócenia otoczenia dzięki opartemu na AI tłumieniu szumu wiatru.
To, co najbardziej wyróżnia te słuchawki, to zintegrowany asystent MOVA AI. Warto jednak od razu zaznaczyć, żebyście nie nastawiali się na głosowe zarządzanie smartfonem – asystent pełni tu funkcję czysto informacyjną (odpowiedzi na pytania, baza wiedzy) i nie ma możliwości zmieniania ustawień systemowych, takich jak np. głośność. Prawdziwym i absolutnym hitem okazało się jednak dla mnie tłumaczenie w czasie rzeczywistym. Tłumaczenie na żywo obsługuje aż 127 języków. Możemy słuchać tego, co rozmówca mówi do nas w innym języku prosto do ucha, a na ekranie telefonu pokazywać mu naszą odpowiedź. Genialna sprawa na wakacyjne wyjazdy.
Bardzo ważnym aspektem przy takich funkcjach jest czas pracy. Producent deklaruje łącznie 40 godzin działania z etui ładującym. Same słuchawki ładują się błyskawicznie – 10 minut ładowania daje nam 3 godziny odtwarzania. Wyniki w praktyce w zupełności wystarczają na długie dni bez poszukiwania kabla i gniazdka.

Podsumowując
MOVA TPEAK Clip Pro to niezwykle udany kawałek technologii i powiew świeżości na rynku. Producent wykorzystał panujący trend na otwarte słuchawki, ale dodał od siebie fantastyczną technologię przestrzenną MOVA TPEAK Omni-Spatial, świetne mikrofony kostne i realne wsparcie asystenta-tłumacza. Słuchawki sprawdziły się u mnie znacznie lepiej niż poprzednie sprzęty tej marki, które miałem okazję testować.
Zdecydowanie polecam je każdemu, kto szuka nowatorskiej otwartej konstrukcji z dodatkowymi możliwościami. Jedynym drobnym minusem może być cena docelowa, chociaż obecnie w letniej promocji można je kupić za ok. 600 zł. Jeśli zależy Wam na innowacjach, dobrym graniu i sprawnym tłumaczu w kieszeni – warto wziąć je pod uwagę.

Co sądzisz o tych słuchawkach?




