Mam za sobą już odrobinę ponad tydzień z nowym Huawei Watch GT 7 Pro, którego zabrałem ze sobą z eventu w Warszawie. To zdecydowanie coś więcej niż kolejny ładny gadżet – to sprzęt, który ma dotrzymać kroku w każdej sytuacji. Jednak ten zegarek na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie urządzenia z naprawdę najwyższej półki, a jakość wykonania tylko to odczucie potęguje.
Ewolucja, która ma sens – co nowego w GT 7 Pro?

Huawei Watch GT 7 Pro to ciekawy zegarek, który od pierwszych chwil przypadł mi do gustu. Tak samo jak jego poprzednik GT 6 Pro świetnie się u mnie sprawdził w codziennym użytkowaniu. GT 7 Pro to po prostu odrobinę ulepszona wersja, o poprawione tryby, lepszą wydajność baterii i ciekawszy pasek. Nie znajdziemy tu ogromnej rewolucji, ale raczej przemyślane szlify tego, co już było bardzo dobre. Jak na razie mam pozytywne wrażenia, ale to jak zawsze przy urządzeniach Huawei – do tego poziomu zdążyli nas już przyzwyczaić.
Wyświetlacz AMOLED i jasność na najwyższym poziomie
Wyświetlacz to absolutna czołówka na rynku zegarków. Front chroni twarde szkło szafirowe, a sam ekran osiąga teraz szczytową jasność na poziomie aż 3000 nitów. Całość jest niesamowicie czytelna i płynna, co ma kolosalne znaczenie, gdy patrzymy na zegarek w pełnym, ostrym słońcu. Kąty widzenia i głębia kolorów stoją na fantastycznym poziomie.
Czas pracy na baterii – Huawei Watch GT 7 Pro w podróży
Tak samo bateria bardzo długo wytrzymuje, co daje niesamowity spokój ducha podczas wyjazdów. Kiedy dostałem zegarek, wyjechałem na 5 dni do Trójmiasta. Wyjechałem ze 100% baterii, a wróciłem z ok. 85% baterii. Bardzo dobrze się to u mnie sprawdziło, bo też jednak pokonałem przez te 5 dni ponad 82 km. Świadomość, że nie muszę pakować do walizki kolejnej ładowarki na kilkudniowy wyjazd, jest po prostu bezcenna.
Aktywność i ocena gotowości fizycznej
Co prawda podczas tego konkretnego wyjazdu nie używałem wielu trybów sportowych, ale zegarek i tak nieustannie monitorował mi wszystko w tle. Zegarek otrzymał nowy tryb oceny gotowości fizycznej, który świetnie się sprawdza do analizy naszej formy i regeneracji po takich długich dystansach. Pozwala to z samego rana ocenić, czy organizm zdążył odpocząć i czy jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania.
Codzienne funkcje, powiadomienia i zdalna migawka
Urządzenie świetnie sprawdza się na co dzień w roli podręcznego asystenta. Odczytywałem na nim mnóstwo powiadomień, czy też używałem zdalnej migawki do zdjęć, co niesamowicie ułatwia łapanie odpowiednich kadrów z oddali. Działa to bezbłędnie i co ważne – w tym modelu funkcja ta sprawdziła się u mnie bez problemu w połączeniu ze smartfonem na Androidzie. Opcja ta jest zresztą oficjalnie obsługiwana również na urządzeniach z systemem iOS (wymagana wersja 13.0 lub nowsza), więc nie jesteśmy już w żaden sposób ograniczeni wyłącznie do ekosystemu Huawei.

Nowy pasek EasyCross i komfort noszenia
Zawsze mnie denerwowało w zegarkach ten odstający pasek, a tutaj, dzięki nowemu paskowi EasyCross z chowaną końcówką, bardzo dobrze się sprawdza. Widziałem, że niektóre media na to narzekają, a ja mam wręcz przeciwne odczucia co do niego. Bardzo dobrze się u mnie to rozwiązanie sprawdziło i jest super – koniec z zahaczaniem końcówką paska o mankiety koszuli czy kieszeni spodni, całość leży na nadgarstku bardzo pewnie i wygląda estetycznie.
Promocja premierowa – ile kosztuje nowy model?
Na koniec muszę wspomnieć o ofercie na start, obok której trudno przejść obojętnie. Od 2 września do 18 października seria Huawei Watch GT 7 i GT 7 Pro dostępna jest taniej o 200 zł. Zapłacimy za nią promocyjne 1499 zł zamiast regularnych 1699 zł.
To dopiero przedsmak!
Ten odrobinę ponad tydzień z Huawei Watch GT 7 Pro utwierdził mnie w przekonaniu, że to kawał solidnego sprzętu. Świetny, niesamowicie jasny ekran, wręcz rewelacyjne zarządzanie energią i ten nowy, dużo wygodniejszy pasek to zmiany, które docenia się na każdym kroku – zwłaszcza podczas bardziej intensywnych wyjazdów. Zegarek idealnie wpasował się w mój rytm, działając niezawodnie w tle i zbierając mnóstwo przydatnych danych. To jednak wciąż tylko pierwsze wrażenia i zaledwie wierzchołek góry lodowej! Niebawem na blogu pojawi się pełna, wyczerpująca opinia. Wtedy wezmę ten model pod lupę jeszcze dokładniej – sprawdzę, jak ulepszony moduł GPS radzi sobie w różnych warunkach, przetestuję działanie zaawansowanych algorytmów sportowych przy grubszych treningach i oczywiście zweryfikuję, czy bateria utrzyma swój fenomenalny poziom przy włączonym pełnym wachlarzu funkcji. Będzie co czytać, więc bądźcie na bieżąco!



