Na testy trafiły do mnie ostatnio najnowsze słuchawki od Huawei – FreeClip 2. Pamiętacie moje podejście do pierwszej generacji? Początkowo byłem sceptyczny, ale ostatecznie przekonałem się do tego nietypowego designu. Tym razem, mając już doświadczenie z „klipsami”, byłem bardzo ciekawy, co producent poprawił w drugiej odsłonie.
O samym designie i specyfikacji pisałem już w pierwszych wrażeniach, który znajdziecie na blogu. Jeśli chcecie poznać suchą specyfikację, odsyłam Was właśnie tam. Dzisiaj skupimy się na tym, jak to sprawdza się w rzeczywistości po dłuższym czasie użytkowania i czy zmiany są na plus.
- Wykonanie
- Moje wrażenia
1. Wykonanie
Już na pierwszy rzut oka widać, że Huawei posłuchał uwag użytkowników. Największą zmianą wizualną jest etui. W poprzedniej generacji było ono owalne i nieco większe. W FreeClip 2 mamy do czynienia z nowym, kwadratowym pudełeczkiem, które jest o wiele bardziej zgrabne. Jest ono mniejsze i lżejsze, co sprawia, że noszenie go w kieszeni spodni jest znacznie wygodniejsze.
Same słuchawki zachowały swoją charakterystyczną budowę składającą się z Kulek Akustycznych, Fasolek Comfort Bean i łączącego je mostka C-bridge. Wykonanie stoi na najwyższym poziomie – mostek pokryty jest miękkim silikonem, co jest przyjemne w dotyku.
Warto dodać, że słuchawki posiadają certyfikat IP57, co oznacza, że są odporne na kurz i zachlapania, a nawet pot podczas intensywnego treningu. To ulepszenie względem poprzednika (który miał IP54), więc bez obaw można w nich biegać nawet w deszczu.

2. Moje wrażenia

Jakie są moje wrażenia po dłuższych testach? Muszę Wam powiedzieć, że słuchawki Huawei FreeClip 2 przez cały okres testów sprawdziły się u mnie naprawdę świetnie.
Zacznijmy od komfortu, bo to klucz przy otwartej konstrukcji. Wydaje mi się, że „dwójki” lepiej trzymają się na uszach niż poprzednia wersja. Każda słuchawka waży zaledwie 5,1 g, dzięki czemu są praktycznie niewyczuwalne. Można w nich chodzić cały dzień i całkowicie zapomnieć, że ma się je założone. Co ważne, nie ma tu podziału na lewą i prawą słuchawkę – system sam wykrywa, jak je założyliśmy i dostosowuje kanały audio.
Jeśli chodzi o jakość dźwięku, to tutaj widać (a raczej słychać) spory progres. Dźwięk jest wyraźnie poprawiony względem pierwszej wersji. Mamy tu przetwornik dynamiczny z podwójnym magnesem o średnicy 10,8 mm. Tony są czystsze, a basy – jak na konstrukcję otwartą – potrafią pozytywnie zaskoczyć. Oczywiście nadal słyszymy otoczenie, co dla mnie jest zaletą, zwłaszcza podczas pracy w domu czy poruszania się po mieście.
Bardzo ważnym aspektem jest bateria. Producent deklaruje do 38 godzin pracy z etui. Jak to wygląda w praktyce? Rewelacyjnie. Słuchawki ładowałem raz na tydzień, co przy moim trybie użytkowania jest bardzo dobrym wynikiem. Same słuchawki wytrzymują do 9 godzin na jednym ładowaniu, więc spokojnie wystarczą na cały dzień pracy zdalnej i rozmów na Teamsach czy Zoomie.
A skoro o rozmowach mowa – jakość połączeń jest krystaliczna. Słuchawki świetnie wyłapują głos i redukują szumy otoczenia dzięki algorytmom sieci neuronowych.

Podsumowując
Huawei FreeClip 2 to bardzo udana ewolucja. Producent wziął to, co było dobre w pierwszej części, i to ulepszył. Mamy tu długi czas pracy na baterii, wyraźnie poprawiony dźwięk i nowe, zgrabne etui, które o wiele łatwiej schować do kieszeni.
Słuchawki świetnie sprawdziły się u mnie podczas testów i uważam, że dla osób szukających otwartej konstrukcji (do biura, do biegania, czy po prostu dla tych, którzy nie lubią „zatykania” uszu dokanałówkami), jest to jedna z najciekawszych propozycji na rynku. Jeżeli podobał Wam się koncept pierwszych FreeClipów, ale czekaliście na lepsze brzmienie i mniejszy case – to jest sprzęt dla Was.

Co sądzisz o tych słuchawkach?



