Recenzja – Nothing Ear (3a)

Nothing Ear (3a)

Na testy trafiły do mnie ostatnio najnowsze słuchawki od Nothing, dokładnie model Ear (3a). Linia z dopiskiem „a” przyzwyczaiła nas do tego, że kierowana jest głównie do młodszych użytkowników – stąd bardziej ekspresyjne podejście do wyglądu i, co najważniejsze, bardzo przystępna cena. Słuchawki kosztują około 450 zł, co od razu wzbudziło moją ogromną ciekawość. Czy w tak budżetowej kwocie można zamknąć innowacje, z których słynie marka? Przekonacie się o tym poniżej.

  1. Wykonanie
  2. Moje wrażenia

1. Wykonanie

Nothing konsekwentnie rozwija swoją filozofię transparentnego designu, ale tym razem wnosi do niego mnóstwo zabawy. Słuchawki Ear (3a) debiutują w wyrazistych wariantach kolorystycznych – do klasycznej bieli, czerni i żółci dołączył teraz nowy, rzucający się w oczy odcień różowy. Ja akurat na testy otrzymałem wersję białą i muszę przyznać, że jest jak zwykle bardzo ładnie się one prezentują.

Samo etui ładujące zostało delikatnie przeprojektowane; ma zaokrąglone krawędzie, dzięki czemu wydaje się znacznie przyjemniejsze i miększe w dotyku. Świetną nowością jest ukryty zatrzask magnetyczny oraz zawias ze stali nierdzewnej, co pozwala na płynniejsze otwieranie. Po raz pierwszy na obudowie pojawiła się też dioda LED, która w czytelny sposób za pomocą wzorów świetlnych informuje o poziomie baterii czy statusie parowania. Zarówno słuchawki, jak i etui, posiadają certyfikat odporności IP54, więc nie musimy się martwić o kurz, pot czy lekkie zachlapania. Ergonomię poprawiają silikonowe końcówki, które teraz dostępne są w aż czterech rozmiarach (XS, S, M, L).

Nothing Ear (3a)

2. Moje wrażenia

Nothing Ear (3a)

Jakie są moje wrażenia z użytkowania Nothing Ear (3a)? Muszę powiedzieć, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, szczególnie możliwościami baterii oraz innowacyjnymi funkcjami nagrywania.

Zacznijmy od czasu pracy, bo tutaj Nothing wyśrubowało parametry. Ogniwa o pojemności 55 mAh w każdej słuchawce pozwalają na aż 10 godzin słuchania muzyki na jednym ładowaniu (bez ANC), a z etui (500 mAh) ten czas wydłuża się do imponujących 42 godzin. Jeśli zabraknie energii, szybkie ładowanie ratuje sytuację – zaledwie 10 minut ładowania daje 10 godzin odtwarzania (korzystając z etui), a zaledwie 5 minut pod prądem gwarantuje godzinę słuchania samych słuchawek. Więc tak naprawdę ładować słuchawki będziemy musieli raz w tygodniu, albo nawet i na dwa tygodnie, w zależności od tego, jak intensywnie z nich korzystamy.

Jeśli chodzi o jakość dźwięku, jest ona na naprawdę wysokim poziomie. Słuchawki wyposażono w większe, 12-milimetrowe przetworniki dynamiczne, wykorzystujące membranę z lekkiego materiału PMI klasy lotniczej z obwódką TPU. Dźwięk jest bogaty, basy są nawet o 5 dB potężniejsze niż w starszym modelu Ear (a) (którego nie miałem możliwości testować), a dzięki obsłudze kodeka LDAC oraz certyfikatowi Hi-Res Audio, możemy cieszyć się bezprzewodowym dźwiękiem w wysokiej rozdzielczości do 24-bit/96 kHz. Aplikacja Nothing X oferuje również zaawansowany 8-pasmowy korektor (EQ), który pozwala precyzyjnie dostroić brzmienie lub pobrać profile stworzone przez społeczność – mega fajna opcja!

Największą innowacją są jednak wbudowane funkcje rejestrowania dźwięku, wspomagane przez 32 MB wbudowanej pamięci w słuchawkach. Funkcja Audio Snapshot to rewelacja – uszczypnięcie obu słuchawek pozwala zapisać do minuty aktualnie odtwarzanych multimediów, albo cofnąć się i uchwycić ostatnie 30 sekund przed włączeniem nagrywania. Uszczypnięcie w trakcie połączenia uruchamia z kolei nagrywanie rozmowy, która może trwać aż do dwóch godzin. Nagrania błyskawicznie synchronizują się z aplikacją Nothing X, a my otrzymujemy w gratisie na 3 miesiące dostęp do funkcji Pro Transcription (120 minut miesięcznie), która świetnie transkrybuje, identyfikuje rozmówców i tworzy podsumowania. Integracja ze smartfonami Nothing pozwala też na głosowe wywoływanie asystenta ChatGPT.

W kwestii wyciszenia, szerokopasmowe ANC (aktywna redukcja szumów) z trzema trybami radzi sobie z hałasem nawet w zatłoczonej komunikacji. Mamy tu również świetny tryb transparentny. W połączeniu z 3 mikrofonami na każdą słuchawkę i technologią Clear Voice, która została wytrenowana na 28 milionach scenariuszy, urządzenie idealnie wycina wiatr czy dźwięki ulicy, dzięki czemu standardowe rozmowy telefoniczne są czyste i bardzo naturalne.

Całość dopełnia ultranowoczesny Bluetooth 6.0, który zapewnia świetną stabilność nawet w bardzo zatłoczonych miejscach, oraz funkcja Dual Connection, pozwalająca na jednoczesne płynne podłączenie dwóch urządzeń z systemami Android, iOS czy Windows.

Nothing Ear (3a)

Podsumowując

Słuchawki Nothing Ear (3a) kosztują w okolicach 450 zł. To niezwykle atrakcyjna kwota za sprzęt, który rewelacyjnie trzyma na baterii, oferuje bardzo satysfakcjonujące, mocne brzmienie i inteligentne funkcje, których po prostu próżno szukać u konkurencji w tym przedziale cenowym. Jeśli szukacie tanich słuchawek, które świetnie się prezentują, oferują dobrą redukcję szumów i dają coś „ekstra” w postaci bezpośredniego nagrywania dźwięku, to jest to propozycja, obok której nie można przejść obojętnie. Ogólnie rzecz biorąc – zdecydowanie mogę je polecić.

Nothing Ear (3a)

Co sądzisz o tych słuchawkach?