Recenzja – TP-Link Tapo C260

TP-Link Tapo C260

W moje ręce wpadła interesująca kamerka od TP-Link, a konkretnie wewnętrzna, obrotowa kamera do monitoringu ze sztuczną inteligencją – Tapo C260. Czemu jest to tak ciekawy sprzęt? Zastosowano w niej bardzo ciekawy, niestandardowy wygląd, a do tego urządzenie sprawnie działa w domu i jest bardzo tanie, bo kosztuje ok. 270 zł. Jak sprawdza się taka kamerka w praktyce? Co sądzę o tym modelu? To wszystko przeczytacie poniżej.

  1. Wykonanie
  2. Aplikacja
  3. Moje wrażenia

1. Wykonanie

Tapo C260 została wykonana z dbałością o detale, a jej nowoczesny, niestandardowy wygląd sprawia, że świetnie wpasuje się w domowe wnętrze. Urządzenie jest przeznaczone wyłącznie do monitoringu wewnętrznego.

Kamerka oferuje duży zakres ruchu: obrót w poziomie wynosi 360°, a pochylenie w pionie to 116°. Co niezwykle istotne podczas codziennego użytkowania, urządzenie porusza się bardzo cicho, dzięki czemu nie zwraca na siebie uwagi domowników. Na pokładzie znajdziemy obiektyw o ogniskowej 4,3 mm i przysłonie F/1,6, a za wysoką jakość rejestrowanego obrazu odpowiada czuły przetwornik 1/2.7″ Starlight. W pudełku znajdziemy również 3-metrowy kabel zasilający USB-C oraz zasilacz, a samą kamerę można elastycznie zamontować na ścianie, suficie lub po prostu postawić na blacie czy szafce.

Slot na kartę microSD jest zgrabnie wkomponowany w obudowę i obsługuje karty o pojemności do 512 GB. Oczywiście, jeśli wolicie, można też skorzystać z płatnej subskrypcji Tapo Care, aby zapisywać swoje nagrania bezpiecznie w chmurze. Ogromną zaletą konstrukcji jest fizyczny tryb prywatności – naocznie widać, kiedy jest on włączony, ponieważ obiektyw kamery zostaje fizycznie zasłonięty przez obudowę – a dokładniej to się w niej chowa.

TP-Link Tapo C260

2. Aplikacja

Tutaj muszę się na chwilę zatrzymać, bo oprogramowanie TP-Linka mogę szczególnie docenić na tle konkurencji. Ich aplikacja jest najbardziej (według mnie) intuicyjna na rynku – co mocno rzuca się w oczy i stanowi wielki plus tego modelu.

W aplikacji Tapo mamy dostęp do podglądu na żywo w wysokiej rozdzielczości 4K 8 Mpx (3840 x 2160 pikseli), co daje aż 4x więcej pikseli niż w przypadku standardowej rozdzielczości 2K. Oprogramowanie oferuje wykrywanie wspierane przez lokalną sztuczną inteligencję, które potrafi precyzyjnie identyfikować ludzi, zwierzęta oraz pojazdy i widać poprawę z urządzenia na urządzenie w TP-Linku. Co więcej, kamera posiada funkcję rozpoznawania ludzkich twarzy, dzięki czemu potrafi wysyłać alerty tylko wtedy, gdy wykryje nieznajomą twarz. Dodatkowo SI rozpoznaje płacz dziecka, miauczenie kota, szczekanie psa oraz dźwięk tłuczonego szkła. Mamy też możliwość prowadzenia płynnych rozmów w czasie rzeczywistym dzięki dwukierunkowej transmisji audio z redukcją szumów, wykorzystującej wbudowany mikrofon i głośnik. W razie potrzeby z poziomu aplikacji możemy również uruchomić alarm dźwiękowy (głośność syreny wynosi aż 90 dB z odległości 10 cm) i świetlny, aby odstraszyć nieproszonych gości.

Aplikacja - TP-Link Tapo C260

Aplikacja - TP-Link Tapo C260

3. Moje wrażenia

TP-Link Tapo C260

TP-Link Tapo C260 to bardzo ciekawie wyglądająca kamerka, na którą podczas całego okresu testów nie mogłem w ogóle narzekać. Od momentu wyjęcia z pudełka do codziennego użytkowania wszystko super działało, a generowany obraz jest tak bardzo czytelny i ostry, że aż trudno uwierzyć w wycenę tego sprzętu. Zastosowanie rozdzielczości 4K robi w domowych warunkach kolosalną różnicę – w porównaniu do standardowych kamerek 1080p czy 2K dostajemy obraz o wysokiej szczegółowości, na którym bez problemu odczytamy drobne napisy czy rozpoznamy detale ubioru z drugiego końca pokoju. W nocy sprzęt radzi sobie równie imponująco. Czuły przetwornik Starlight w połączeniu z diodami podczerwieni sprawia, że nawet w całkowitej ciemności otrzymujemy jasny i wyraźny obraz na odległość do 12 metrów.

Kamerka świetnie się u mnie sprawdziła podczas monitorowania domowej rutyny. Funkcja automatycznego śledzenia z przybliżeniem to po prostu poezja – gdy tylko algorytm wykryje w salonie ruch człowieka lub zwierzaka, głowica natychmiast płynnie podąża za obiektem, a system potrafi automatycznie użyć aż 18-krotnego zoomu cyfrowego, by wyłapać każdy najważniejszy szczegół. Co dla mnie kluczowe, sam obrót głowicy (w pełnych 360° w poziomie i 116° w pionie) odbywa się bardzo cicho. Kamerka nie wydaje z siebie irytującego bzyczenia czy trzasków silniczka, dzięki czemu nie płoszy zwierząt, nie budzi domowników i nie zwraca na siebie zbędnej uwagi.

Na wielkie słowa uznania zasługuje też to, jak sztuczna inteligencja radzi sobie z filtracją zdarzeń. Zamiast zasypywać mnie masą zbędnych powiadomień o ruchu firanki czy zmianie oświetlenia, Tapo C260 bezbłędnie rozróżnia ludzi, koty, psy oraz pojazdy. Zaimponowała mi funkcja rozpoznawania twarzy – kamera uczy się wizerunku domowników i potrafi wysłać alert specyficznie wtedy, gdy w kadrze pojawi się ktoś nieznajomy. Świetnie wypadają również detektory dźwiękowe wyłapujące płacz dziecka, szczekanie, miauczenie czy brzęk tłuczonego szkła. Podczas testów wielokrotnie korzystałem z dwukierunkowego audio z redukcją szumów – jakość mikrofonu i wbudowanego głośnika pozwala na naturalną rozmowę z domownikami albo szybkie upomnienie zwierzaka, który dobiera się do firanki. A w skrajnej sytuacji, gdyby w domu pojawił się intruz, z poziomu aplikacji można odpalić syrenę alarmową o głośności aż 90 dB oraz alarm świetlny.

W kwestii prywatności i ergonomii użytkowania TP-Link po raz kolejny pokazuje, że doskonale rozumie potrzeby użytkowników smart home. Intuicyjna aplikacja Tapo pozwala kilkoma kliknięciami wyznaczyć strefy aktywności (gdzie wykrywanie ma działać) oraz konfigurowalne strefy prywatności – czyli fragmenty kadru, które zostają trwale zamaskowane i wyłączone z nagrywania. Jednak największym mistrzostwem i absolutnym hitem jest dla mnie fizyczny tryb prywatności. Kiedy wracam do domu i nie chcę być nagrywany, włączam ten tryb, a obiektyw kamery fizycznie obraca się i chowa głęboko wewnątrz białej obudowy. Naocznie widać, że kamerka ma tryb prywatny włączony i na nikogo nie patrzy – daje to wspaniały komfort psychiczny, którego brakuje przy zwykłym, programowym wyłączaniu podglądu.

Gdy dodamy do tego elastyczność zapisu nagrań (lokalnie na karcie microSD do 512 GB lub w chmurze Tapo Care) oraz bezproblemową integrację komendami głosowymi z Google Home, Amazon Alexa i Samsung SmartThings, otrzymujemy produkt kompletny. Biorąc pod uwagę jej niestandardowy, elegancki wygląd, genialną aplikację, cichą pracę, obraz 4K i fakt, że kosztuje zaledwie ok. 270 zł – cena jest po prostu super, więc czego chcieć więcej?

Zdjęcia - TP-Link Tapo C260

Zdjęcia - TP-Link Tapo C260

TP-Link Tapo C260

Podsumowując

TP-Link Tapo C260 uważam za świetną kamerkę, która idealnie uzupełni bezpieczeństwo w każdym domu. Rewelacyjny, niestandardowy wygląd, bardzo cicha praca, niezwykle czytelny obraz 4K oraz intuicyjna aplikacja od TP-Linka to jej najmocniejsze strony. Gdy dodamy do tego super cenę wynoszącą ok. 270 zł i pewność, jaką daje widoczny fizyczny tryb prywatności, zadajemy sobie pytanie: czego chcieć więcej? Jeśli szukacie niezawodnego, a do tego bardzo taniego domowego strażnika, ten model zdecydowanie zasługuje na miejsce na Waszej szafce, ścianie lub suficie. Polecam!

TP-Link Tapo C260

Co sądzicie o tej kamerce?