Ostatnimi czasy zacząłem interesować się modelowaniem 3D, a że przy okazji wypadły moje urodziny, to naturalnym krokiem było sprawienie sobie drukarki 3D, żeby móc swoje kreacje złapać w rękę i poczuć się jak prawdziwy rzeźbiarz. Jako kompletny laik w tym temacie, po zebraniu opinii internautów, zainteresowałem się modelami marki Bambu Lab. Przekonał mnie przede wszystkim niski próg wejścia i zapewniana przez producenta prostota obsługi. Po przejrzeniu oferty, wybór padł na model P1S – uznałem go za strzał w dziesiątkę, bo nie jest to model kompletnie podstawowy, a z drugiej strony nie jest przesadnie „wypasiony”. A zachęcony trwającą wówczas promocją, w ramach której warto było dołożyć moduł AMS, który automatyzuje druk wielokolorowy, ostatecznie wybrałem zestaw – P1S Combo.

Pierwsze wrażenia
Nieco obawiałem się o to, w jakim stanie dotrze do mnie urządzenie, bo jednak drukarka 3D to sprzęt składający się z delikatnych, wrażliwych części, które muszą precyzyjnie ze sobą współgrać. Jednak gdy tylko zobaczyłem opakowanie, byłem absolutnie pewny, że dotarła cała. Sprzęt był pieczołowicie usztywniony i zabezpieczony, a uchwyty opakowania dodatkowo wzmocnione. W środku poza drukarką i modułem AMS, znalazły się wymienne części, startowy zestaw kilku filamentów PLA i instrukcja obsługi. I tutaj rzeczywiście przekonałem się na własnej skórze jak banalne jest pierwsze uruchomienie. Sprowadziło się to dosłownie do odkręcenia kilku śrubek wyraźnie zaznaczonych strzałkami z taśmy, podłączenia kabli, połączenia z domową siecią Wi-Fi i kalibracji. Filamenty Bambu Lab są wyposażone w tagi RFID, więc wkładając je do modułu AMS, system sam rozpoznaje rodzaj i kolor, więc dokładnie wie jak się ma z nim obchodzić i zrzuca z użytkownika ciężar ręcznego dodawania filamentu w aplikacji. Po kilku chwilach urządzenie było gotowe do druku.


Ekosystem Bambu Lab
To jedna z głównych zalet drukarek Bambu Lab. Użytkownicy mają do dyspozycji platformę MakerWorld, na której można znaleźć dosłownie wszystko, czego dusza zapragnie, dzięki zaangażowaniu aktywnego community. Te same modele można przeglądać również z poziomu smartfona – za pośrednictwem aplikacji Bambu Handy. Oprócz tego, producent oferuje Bambu Studio – zaawansowany slicer, czyli oprogramowanie, które pozwala dostosować parametry druku, a następnie na ich podstawie wygenerować i przesłać do drukarki kod maszynowy, którego efektem jest gotowy wydruk. To tutaj można dodać podpory, dostosować wysokości warstw, kopiować obiekty, przesuwać je, malować i skonfigurować wiele, wiele innych parametrów idealnie dla swoich potrzeb. Niech to jednak nie przestraszy osób początkujących – znakomita większość modeli dostępnych na platformie MakerWorld ma idealnie dostosowane profile wydruku przez ich autorów, co oznacza, że zazwyczaj nic zmieniać nie trzeba. Wystarczy znaleźć model, czy to na komputerze, czy w aplikacji i kliknąć „Drukuj” i to po prostu działa!



AMS, czyli automatyczny wydruk wielokolorowy
Moduł AMS okazał się świetnym dodatkiem do samej drukarki przede wszystkim ze względu na to, że mieści 4 szpule filamentu w szczelnej komorze, co pozwala utrzymywać je w suchym środowisku. Jest wyposażony w miejsca na pakiety z pochłaniaczem wilgoci, które w moim mieszkaniu nie dawały niestety rady. Na szczęście można sobie wydrukować cały zestaw pojemników, wypełnić je pochłaniaczem i umieścić w pustych miejscach modułu. To przy okazji jeden z przykładów praktycznego zastosowania drukarki do rozwiązania codziennych problemów. Co do samego druku wielokolorowego, brzmi to niestety lepiej niż wygląda. Wprawdzie rzeczywiście da się drukować piękne konstrukcje, w których kolory się przeplatają przez całą wysokość modelu, ale… bardzo szybko okazuje się, że druk rozciąga się na długie godziny, a nawet doby. A przy tym, zależnie od ilości zmian, ogromna część filamentu ląduje w koszu, przez konieczność wymiany i płukania. Dobrze zaprojektowane modele albo unikają różnych kolorów na jednej warstwie druku (co zmniejsza liczbę zmian i płukań), albo są podzielone na części jednokolorowe, które następnie można ze sobą skleić (co już nie jest drukiem wielokolorowym). Na minus również jest brak możliwości aktywnego suszenia filamentów, co zostało wprowadzone w AMS 2 Pro, dlatego jeżeli ktoś jest zainteresowany drukiem filamentami bardziej wymagającymi, to warto zainteresować się właśnie tym wariantem. W ogólnym rozrachunku, moim zdaniem i tak warto wyposażyć się w moduł AMS – przechowywanie filamentów w zamknięciu i automatyczne pobieranie ich podczas druku znacząco ułatwia korzystanie z urządzenia.



Zamknięta komora
Jako że obecnie drukuję w materiałach mało wymagających (PLA i PETG), zamknięta konstrukcja P1S nie jest w moim przypadku niezbędna. Jej obecność jest natomiast ogromnym plusem dla fanów filamentów technicznych, takich jak ABS, ASA, czy nawet TPU, którzy z takiej cechy urządzenia będą zadowoleni. No i właśnie, takie filamenty wydzielają specyficzne zapachy, z którymi walczyć pomaga wbudowany filtr z węglem aktywnym. Dodatkowo, komora jest wyposażona w wentylatory, które pomagają chłodzić wydruk, a podgrzewany blat roboczy zapewnia jednocześnie stabilną przyczepność do płyty, co pozwala uniknąć nieudanych druków z powodu odklejenia się modelu.


Wrażenia z drukowania
Po wydrukowaniu wielu różnych modeli, zarówno jedno-, jak i wielokolorowych, mogę powiedzieć, że drukarka jest naprawdę dobra. Plusem jest zdecydowanie szybkość, którą można podkręcić nawet do 500 mm/s, a także możliwość nagrywania satysfakcjonujących timelapse’ów. Sama drukarka jest relatywnie cicha, ale to już zależy od specyfiki modelu – drukowałem również takie, w których było wyraźnie słychać, że pracuje, a nawet „przeszkadza”. W niektórych momentach generuje również mocne wibracje, co jednak nie wpływa w żaden sposób na jakość wydruku, wszystko jest przez producenta przewidziane i odpowiednio zrekompensowane. U mnie drukarka stoi bezpośrednio na podłodze i bałbym się ją postawić na standardowym meblu, np. na biurku, właśnie przez wyżej wspomniane wibracje, ale również wagę – z modułem AMS, sprzęt waży około 20 kg i jest sporych gabarytów. Mniejszym minusem jest szacowanie czasu w slicerze, zdarzało się, że model, który miał drukować się np. 8 godzin, w rzeczywistości drukował się ponad 9. To efekt uboczny nagrywania timelapse’a, który przy większych modelach dodaje nieco czasu.


Komu polecam Bambu Lab P1S Combo?
Polecam ten model przede wszystkim osobom początkującym, które szukają drukarki 3D z niskim progiem wejścia, ale umożliwiającej drukowanie w innych materiałach niż podstawowe. Jest to też fajny sprzęt dla osób, które mają niezaspokojone ambicje twórcze, bo naprawdę można poczuć się jak antyczny rzeźbiarz w nowoczesnej wersji czy majsterkowicz, który ma rozwiązanie na każdą domową potrzebę. Należy jednak pamiętać, że drukując innymi filamentami niż PLA i PETG, polecałbym zaopatrzyć się w nowszą wersję AMS – AMS 2 Pro, która umożliwia aktywne suszenie. W przeciwnym razie trzeba dokupić suszarkę filamentów lub suszyć je sposobami chałupniczymi. Tutaj, co ciekawe z pomocą przychodzi producent, który zamieścił oficjalne instrukcje jak suszyć filament w komorze drukarki, więc nawet przy wyborze podstawowego AMS, można sobie „dać radę”.



