Do testów do mojego domowego biura dotarł ostatnio odkurzacz pionowy MOVA I10. To propozycja ze średniej półki, która obiecuje połączenie wydajności z komfortem. Jak sprawdza się u mnie ten odkurzacz i czy mogę go Wam polecić? Przekonajcie się o tym poniżej.
Na samym początku mogę powiedzieć, że byłem pozytywnie zaskoczony tym, jak to urządzenie sprawdza się w codziennym „boju”. Oczywiście ma on swoje specyficzne cechy, ale ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne, zwłaszcza jeśli szukacie czegoś, co nie obciąży Waszej ręki.
- Wykonanie
- Moje wrażenia
1. Wykonanie
MOVA I10 został zaprojektowany z myślą o ergonomii i to od razu czuć po wyjęciu z pudełka. Jakość wykonania stoi na dobrym poziomie, a konstrukcja sprawia wrażenie solidnej, mimo że całość jest wyjątkowo lekka.
Ważną informacją jest to, że korpus waży zaledwie 1,35 kg. To sprawia, że I10 jest jednym z lżejszych odkurzaczy, z jakimi miałem do czynienia, co przekłada się na ogromną wygodę użytkowania, nawet przy obsłudze jedną ręką. Jeśli chodzi o akumulator, producent deklaruje czas pracy do 60 minut w trybie Eco (z końcówką szczelinową). W moim przypadku to w zupełności wystarcza na spokojne odkurzenie mieszkania, bez nerwowego spoglądania na wskaźnik baterii.
Ogromnym plusem w kwestii wyposażenia jest dołączona stacja ładująco-przechowująca 2w1. To świetne rozwiązanie – stojak jest wolnostojący, więc nie trzeba wiercić dziur w ścianach, aby estetycznie przechowywać odkurzacz i akcesoria.

2. Moje wrażenia

Jakie są moje wrażenia z użytkowania? Przede wszystkim – waga. To, że odkurzacz jest tak lekki, robi ogromną różnicę.
Jeśli chodzi o wydajność, MOVA I10 oferuje moc ssania na poziomie 120 AW. Może nie jest to jakaś „super moc” znana z najdroższych flagowców za kilka tysięcy złotych, ale w praktyce dobrze wciąga śmieci. Radzi sobie z codziennym kurzem, sierścią czy rozsypanymi produktami w kuchni.
Świetnym rozwiązaniem jest podświetlenie na szczotce. Szeroki kąt świecenia (140°) sprawia, że diody super pokazują wszystkie okruszki i kurz na podłodze, których normalnie bym nie zauważył. Sprzątanie staje się przez to znacznie dokładniejsze.
W codziennym użytkowaniu doceniam też konstrukcję urządzenia. Co prawda nie mamy tu „łamanej” rury, ale odkurzacz pozwala na położenie go niemal całkowicie na płasko (do 170°). Dzięki temu można łatwo wjechać szczotką głęboko pod meble – kanapę czy komodę.
Jedyne, czego mi brakuje, to automatyczne zwiększanie siły ssania w zależności od ilości zanieczyszczeń (funkcja znana z droższych modeli). Na szczęście I10 nadrabia to w inny sposób – szczotka automatycznie wykrywa dywany i zwiększa na nich obroty. To przydatne, bo pozwala lepiej wyczesać włosy czy głębiej ukryty brud.

Podsumowując
MOVA I10 to naprawdę udany odkurzacz bezprzewodowy, z którego korzystanie jest bardzo komfortowe. Jest nie tylko łatwy w obsłudze, ale przede wszystkim super lekki i poręczny.
Szczególnie podobało mi się podświetlenie ujawniające każdy okruszek oraz praktyczna stacja dokująca, która nie wymaga montażu w ścianie. Mimo braku automatycznej regulacji mocy ssania w zależności od zabrudzeń, funkcja wykrywania dywanów działa sprawnie i pomaga w dokładniejszym sprzątaniu.
Biorąc pod uwagę cenę ok. 1 150 zł, MOVA I10 to świetna propozycja. Jeśli szukacie bardzo lekkiego odkurzacza, który po prostu robi swoje i nie męczy ręki, mogę go śmiało polecić.

Co sądzisz o tym odkurzaczu?




