Na testy dotarła do mnie kamerka Reolink E321. To bardzo ciekawa propozycja od marki, z którą nie miałem wcześniej do czynienia. Jednak patrząc po niezwykle bogatym portfolio Reolink, mają oni w swojej ofercie naprawdę dużo intrygujących modeli, które obiecują sporo funkcji w rozsądnych budżetach. Mi akurat trafił się ten konkretny, podstawowy wręcz sprzęt i muszę szczerze przyznać, że sprawuje się on zaskakująco dobrze w warunkach domowych. Postanowiłem przyjrzeć mu się nieco bliżej i sprawdzić, czy na co dzień faktycznie dorównuje temu, co obiecuje producent na opakowaniu.
- Wykonanie
- Aplikacja
- Moje wrażenia
1. Wykonanie
Muszę przyznać, że pod kątem budowy i użytych materiałów nie jest źle, a wręcz powiedziałbym, że jest bardzo dobrze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że urządzenie to można kupić za zaledwie ok. 140 zł. To naprawdę niska cena za sprzęt o tak szerokich możliwościach, dlatego spodziewałem się tanich, trzeszczących plastików, a otrzymałem całkiem solidnie spasowaną bryłę. Sama kamera prezentuje się bardzo estetycznie, ma nowoczesny, minimalistyczny design, który nie rzuca się przesadnie w oczy. Postawiłem ją na szafce i doskonale wtopiła się w wystrój jasnego pokoju. Ogromną zaletą, o której muszę wspomnieć na samym początku, jest to, że urządzenie zasila się za pomocą standardowego portu USB-C. W dobie wszechobecnych i przestarzałych złącz micro-USB w tanich kamerkach, jest to dla mnie absolutny strzał w dziesiątkę i spory plus w codziennym użytkowaniu. Ponadto, sama głowica oferuje pełny obrót aż o 355 stopni, co pozwala na dokładne, fizyczne monitorowanie całego otoczenia bez uciążliwych martwych punktów.

2. Aplikacja
Przejdźmy teraz do najważniejszego minusa tego całego zestawu, o którym nie mogę nie wspomnieć. Jedyny większy zarzut, jaki mam podczas tych tygodni testów, to sama aplikacja mobilna do zarządzania urządzeniem. Niestety, nie jest ona super intuicyjna i Reolink powinien nad nią jeszcze sporo popracować. Głębiej ukryte ustawienia i nawigacja po menu bywają nieco irytujące, zwłaszcza że konkurencja jest pod tym względem mocno przed nimi, oferując bardziej przejrzyste interfejsy. Z pozytywów warto jednak odnotować fakt, że oprogramowanie pozwala na w pełni zdalny podgląd na żywo z dowolnego miejsca bez jakichkolwiek ukrytych, miesięcznych opłat za sam dostęp do funkcji. Kamera łączy się z naszą domową siecią poprzez standardowe pasmo Wi-Fi 2.4 GHz, co w moim przypadku zapewniało całkiem stabilne i pozbawione opóźnień połączenie. Na spory plus zasługuje również możliwość sterowania kamerą bez użycia rąk – można ją łatwo zintegrować z asystentem Google, co pozwala na szybkie wywołanie obrazu na ekranie za pomocą prostych komend głosowych.


3. Moje wrażenia

Pod kątem samych parametrów obrazu i czystej użyteczności, sprzęt naprawdę daje radę i pozytywnie zaskakuje na niemal każdym kroku. Kamera nagrywa wyjątkowo wyraźny i bardzo szczegółowy materiał w rozdzielczości 3 Mpx. Przeskok względem najtańszych rynkowych standardów jest zauważalny – bez problemu można zidentyfikować poszczególne obiekty w kadrze. Kiedy robi się ciemno, do akcji natychmiast wkracza zaawansowany tryb nocny, który opiera się na diodach LED emitujących podczerwień. Gwarantuje to ostre detale w zupełnych ciemnościach i pozwala na swobodne monitorowanie pokoju, dając pewność, że obraz jest czytelny niezależnie od pory dnia.
Świetnie wypada kwestia alertów – powiadomienia na telefon przychodzą w czasie rzeczywistym. Zaimplementowane algorytmy AI, które odpowiadają za inteligentne wykrywanie ludzi, zwierząt domowych oraz posiadają specjalną detekcję płaczu dziecka, stanowią bardzo mocny punkt tego modelu. Sprawdzając podgląd i powiadomienia chociażby podczas popołudniowego szybkiego marszu na domowej bieżni, widziałem, że urządzenie sprawnie rozróżnia ruchome obiekty. Ogromną zaletą jest funkcja automatycznego śledzenia – po wykryciu ruchu kamera płynnie podąża obiektywem za poruszającym się obiektem, nie pozwalając mu uciec z kadru.
Mimo tych zalet, producent musi jeszcze trochę nad sztuczną inteligencją popracować, bo zdarzają się zabawne potknięcia. Czasami w nocy zdarzało się, że moją bluzę niedbale rzuconą na wieszak kamera bez wahania zaznaczała jako człowieka – nie działo się to zawsze, ale jednak potrafiło obudzić fałszywym powiadomieniem. Podobnie algorytm potrafił wyłapywać rzekome twarze z fotografii na ścianie i raportować, że w pomieszczeniu przebywa intruz.
Funkcjonalność całości mocno rozszerza też wbudowana dwukierunkowa rozmowa, która pozwala na całkiem płynną komunikację audio. Można swobodnie odezwać się do domowników znajdujących się w pobliżu obiektywu wprost ze swojego smartfona, niezależnie od tego, gdzie akurat jesteśmy. W kwestii zapisu danych, mamy tu elastyczne opcje przechowywania, oferujące całodobowe nagrywanie – materiały możemy archiwizować lokalnie na karcie SD o pojemności aż do 256 GB, co jest świetnym wynikiem w tej klasie cenowej, a dodatkowo sprzęt współpracuje z rejestratorami NVR, systemami Home Hub czy chmurą.



Podsumowując
Ogólnie mogę z czystym sumieniem polecić tę kamerkę, jeśli szukacie czegoś budżetowego, a jednocześnie naprawdę dobrego do domowego monitoringu wnętrza. Jej niezaprzeczalne atuty, w tym zasilanie przez nowoczesne i niezwykle wygodne złącze USB-C, wysoka rozdzielczość obrazu oraz bogate opcje archiwizacji, robią świetne wrażenie. Mimo drobnych problemów wieku dziecięcego z nieco topornym oprogramowaniem czy czasami zbyt nadgorliwą sztuczną inteligencją w trybie nocnym, w cenie ok. 140 zł jest to po prostu znakomity wybór, który sprawdzi się w większości domowych zastosowań.

Co sądzicie o tej kamerce?




