Recenzja – Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

Jakiś czas temu na testy dotarł do mnie kolejny laptop od Lenovo, tym razem z serii Yoga Slim. Konkretnie mowa o Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition, czyli 15,3-calowym ultrabooku z procesorem Intel Core Ultra z serii Lunar Lake i z całą otoczką Copilot+ PC. Po Yoga Book 9i z dwoma ekranami to zupełnie inny sprzęt, bardziej klasyczny, ale czy przez to gorszy? Czy taki laptop sprawdza się na co dzień i czy da się go wygodnie wozić ze sobą? Przekonacie się o tym poniżej.

  1. Mobilność urządzenia
  2. Rozmiar
  3. Ekran
  4. Klawiatura

1. Mobilność urządzenia

Kiedy wyciągnąłem Yoga Slim 7 Aura Edition z pudełka, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to jak cienki jest ten laptop. Obudowa ma zaledwie 13,9 mm grubości, a całość waży około 1,53 kg. Jak na 15-calowy ekran to naprawdę niewiele i bez problemu zmieści się w większości plecaków czy toreb na laptopa.

No właśnie, ale czy to oznacza, że jest to laptop idealny do noszenia ze sobą wszędzie? U mnie nie do końca. Jak dla mnie jest on trochę za duży, żeby ciągle zabierać go w podróż. Tutaj zdecydowanie wolę mniejsze laptopy, które zajmują mniej miejsca w plecaku i wygodniej się z nimi pracuje np. w pociągu czy w samolocie. Nie mniej, jeżeli potrzebujemy dużego ekranu poza domem, to Yoga Slim 7 Aura Edition nie będzie ciężarem, bo w dalszym ciągu jest to smukły i lekki sprzęt.

W środku pracuje procesor Intel Core Ultra 7 z serii Lunar Lake (w zależności od wersji 256V lub 258V), wspierany przez 16 lub 32 GB RAM i szybki dysk SSD. Do mojej codziennej pracy, czyli pisania tekstów, obróbki zdjęć do bloga, wielu otwartych kart w przeglądarce i wideorozmów, wydajność stoi na naprawdę wysokim poziomie. Laptop działa szybko, nie zamula się, a przy tym przez większość czasu pozostaje cichy i chłodny. Do tego mamy przycisk Copilota na klawiaturze, bo jest to sprzęt z grupy Copilot+ PC.

No i bateria, która jest jednym z największych plusów tego laptopa. Na pokładzie mamy ogniwo 70 Wh i w praktyce przekłada się to na bardzo długi czas pracy. Spokojnie mogłem przepracować cały dzień bez sięgania po ładowarkę, a nawet jeszcze trochę zostało na wieczór. Po Yoga Book 9i, gdzie bateria była jego najsłabszym punktem, to naprawdę duża różnica. Tutaj po prostu nie da się narzekać.

Co ważne, przy takiej grubości nie musimy rezygnować ze złączy. Na pokładzie mamy dwa porty USB-C z Thunderbolt 4, klasyczne USB-A, HDMI 2.1 oraz złącze słuchawkowe, więc bez przejściówek podłączymy praktycznie wszystko. Czy Yoga Slim 7 Aura Edition jest mobilnym urządzeniem? Tak, ale ze względu na rozmiar raczej do pracy w różnych miejscach niż do ciągłego podróżowania.

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

2. Rozmiar

Wymiary laptopa to 343,8 x 235,4 x 13,9 mm, więc na biurku zajmuje on trochę miejsca, ale w zamian dostajemy duży ekran i wygodną klawiaturę, choć bez bloku numerycznego po prawej stronie. Na co dzień w domu czy w biurze to naprawdę wygodny rozmiar, bo nie musimy się męczyć z małymi okienkami i spokojnie możemy mieć otwarte dwie aplikacje obok siebie.

Obudowa jest aluminiowa i wykonana bardzo solidnie. Nic tutaj nie trzeszczy, klapa nie ugina się przy otwieraniu, a sam laptop wygląda po prostu elegancko i minimalistycznie. Jedyne, co mogę tutaj zarzucić, to właśnie wspomniany wcześniej rozmiar przy podróżach. Jeżeli jednak szukacie laptopa, który będzie głównie stał na biurku, a od czasu do czasu pojedzie z Wami na spotkanie, to wymiary nie będą żadnym problemem.

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

3. Ekran

W Yoga Slim 7 Aura Edition mamy 15,3-calowy dotykowy ekran IPS o rozdzielczości 2880 x 1800 pikseli, z odświeżaniem 120 Hz i deklarowaną jasnością 500 nitów. Po Yoga Book 9i z ekranami OLED myślałem, że będę trochę tęsknił za głęboką czernią, ale szczerze? Ten ekran bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Kolory są żywe, obraz ostry, a 120 Hz sprawia, że przewijanie stron czy praca w systemie jest bardzo płynna.

To, na co warto zwrócić uwagę, to błyszcząca powierzchnia ekranu. W domu nie ma to większego znaczenia, ale przy mocnym słońcu lub pod lampą potrafią pojawić się odbicia. Na szczęście jasność jest na tyle wysoka, że zazwyczaj da się to ogarnąć. Dotyk przydaje się natomiast bardziej, niż myślałem, szczególnie przy szybkim przewijaniu treści czy powiększaniu zdjęć. Do oglądania filmów, przeglądania internetu czy pracy z tekstem ten ekran sprawdza się naprawdę dobrze.

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

4. Klawiatura

Klawiatura, jak to w laptopach Lenovo, działa po prostu super. Klawisze mają przyjemny, wyraźny skok, są dobrze rozstawione i podświetlane, więc pisanie dłuższych tekstów nawet wieczorem nie stanowi żadnego problemu. Szczerze? Po kilku dniach tak się do niej przyzwyczaiłem, że większość tekstów na bloga pisałem właśnie na tym laptopie.

To samo mogę powiedzieć o touchpadzie. Jest duży, szklany, precyzyjny i dobrze reaguje na gesty systemowe. W praktyce przez większość czasu nie miałem potrzeby podłączać myszki, co przy laptopach nie zawsze jest takie oczywiste. Do tego mamy czytnik linii papilarnych oraz kamerę Full HD z rozpoznawaniem twarzy, więc logowanie do systemu trwa dosłownie chwilę.

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

Podsumowując

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition bardzo dobrze sprawdził się u mnie przez cały okres testów. Jest to bardzo ciekawy laptop, który łączy smukłą obudowę, świetny ekran, wysoką wydajność do pracy i przeglądania treści oraz baterię, która naprawdę długo wytrzymuje. Klawiatura i touchpad to, jak to w Lenovo, klasa sama w sobie. Czy ma jakieś minusy? Dla mnie jest trochę za duży, żeby ciągle zabierać go ze sobą, bo w podróży wolę mniejsze laptopy, ale na co dzień sprawdza się super. Szkoda tylko, że tego modelu nie można już kupić w regularnej sprzedaży. Można go jeszcze znaleźć w różnych outletach i jeżeli macie taką możliwość, to naprawdę warto się nad nim zastanowić.

Lenovo Yoga Slim 7 Aura Edition

A co Ty sądzisz o tym laptopie?